Cosmin Moti bohaterem Ludogorets.

Obrońca zabawił się w bramkarza

Znamy już wszystkie drużyny, które wystąpią w fazie grupowej elitarnej Ligi Mistrzów. Niestety w gronie najlepszych zespołów w Europie nie zobaczymy Legii Warszawa z powodu wykluczenia. Dalej grają między innymi: NK Maribor, Malmo FF, APOEL FC, czy Ludogorets Razgrad. Szczególnie Ci ostatni zagwarantowali nam niezapomniane emocje w spotkaniu przeciwko Steaule Bukareszt. W pierwszym pojedynku obu drużyn Rumuni pokonali rywali 1:0, dlatego gospodarze potrzebowali strzelić przynajmniej jednego gola, żeby przedłużyć szanse na awans. Wynik długo utrzymywał się korzystny dla gości i wszystko wskazywało na awans faworytów. Na szczęście piłka nożna jest nieprzewidywalna, dlatego zdobyła ogromną popularność. W 90 minucie gola dla Bułgarów strzelił Wanderson, który chwilę wcześniej wszedł na boisko. Myślicie, że Brazylijczyk został bohaterem? Nic z tych rzeczy, ponieważ ten wieczór należał do Cosmina Moti. W 119 minucie na czystą pozycję wychodził Varela i tylko faul bramkarza uratował Ludogorets przed stratą gola. Decyzja sędziego mogła być tylko jedna – czerwona kartka. Zmiany zostały już wykorzystane, dlatego w bramce stanął nominalny obrońca Cosmin Moti. Dogrywka nie wyłoniła zwycięzcy, więc czekały nas rzuty karne. W nich bohaterem został piłkarz gospodarzy, który najpierw sam skutecznie wykonał jedenastkę, a następnie wybronił aż dwa karne :) !!! Parady bramkarskie na najwyższym poziomie, więc może powstał pomysł mianowania Cosmina na bramkarza? Zdanie wypowiedziane po rywalizacji wszystko wyjaśnia: Nie chce już nigdy więcej wcielać się w rolę goalkeepera. Wyczyn godny uwagi i wielkiego szacunku. Ciekaw jestem czym nas jeszcze zaskoczy zespół z Bułgarii. Trudno będzie przebić wczorajszy awans, ale czuję, że jeszcze sprawią niejedną niespodziankę w tej edycji Ligi Mistrzów :)